Dom od zewnątrz

Zewnętrzna część domu to nie tylko efektowna brama, z dwóch stron wykończona strażnicami (gdzie dzień i noc czatują emerytowani agenci CBA), to także nie tylko dębowa aleja prowadząca do drzwi ani też reprezentacyjny ogródek.

Dużo ważniejszą rzeczą jest tu zewnętrzna część samego budynku, a więc ściany, tynk, drzwi, okna, itp.. W ich bowiem przypadku wyróżnić należy dwojakie funkcje – ozdobną i konserwacyjną. O ile pierwsza z nich nie pozostawia wątpliwości – fantazyjny gres, bordowo-rubinowe cegły, tynk w tysiącu i jednym odcieniu. Problem jednak w tym, że materiały, które wybieramy, mają za zadanie nie tylko ładnie wyglądać, ale – co ważniejsze – być funkcjonalne. Od tego, czym pokryjemy zewnętrzną część ścian, mogą w dużej mierze zależeć późniejsze koszty. Są to kwestie związane przede wszystkim z wydatkami na ogrzewanie, ale też ewentualnymi zawilgotnieniami – żyjemy przecież w klimacie, gdzie znaczące wahania temperatury są na porządku dziennym, w związku z czym o wilgoć, pleśń i różne, przeważnie niejadalne, grzyby nietrudno.

Stąd też, chcąc nie chcąc, zasadę przyjąć trzeba jedną: po pierwsze (primo) użyteczność, po drugie (primo) wygląd. A – jak pokazuje doświadczenie – wystarczy trochę chęci i czasu, by obie te funkcje bardzo dobrze ze sobą pogodzić.