W pomieszczeniach gospodarczych

Schowek, piwniczka, spiżarnia, kanciapa, komora, strych – przywykliśmy, że w każdym domu jest pomieszczenie, do którego odkłada się wszystko, co potrzebne, aczkolwiek nie na tyle widowiskowe, by leżeć na półkach. Trudno oczekiwać, że odkurzacz – choćby najpiękniejszy, zielony w kropki bordo i koronkowe falbanki – spoczywał będzie na kominku, zaś słoiki z marynowanymi grzybkami – na parapecie w salonie.

Stąd też, planując pomieszczenie gospodarcze, nie warto silić się na estetyczne fajerwerki. Szkoda na to i czasu, i pieniędzy, i – po prawdzie – zachodu. Nikt tam zaglądać poza gospodynią nie będzie (i jej mężem, choć to raczej zbytek naiwności, chyba że mówimy o stricte spiżarni), a najważniejsze to zachować użyteczność i zmaksymalizować wykorzystanie objętości.

Pod bełkotliwym pojęciem maksymalizacji wykorzystania objętości rozumieć należy „tyle półek, ile wejdzie, byle dało się na nich wszystko upchnąć”. Ot, logistyka. Zatem, krótko mówiąc, im więcej miejsca zostanie, tym lepiej, dobre światło – żeby ogórki kiszone odróżnić od papryki, a odkurzacz od domowej produkcji cytrynówki oraz to, o czym lubimy zapominać, czyli przejście. Każda kobieta powinna sobie poradzić z tym wyzwaniem.